Parę dni temu, podczas zakupów w jednej z warszawskich galerii handlowych, byłam świadkiem dość interesującej sceny. Otóż, w sklepie z modą damską, stały obok siebie dwie młode kobiety. No, w zasadzie to miotały się od jednego wieszaka do drugiego, ale.. każda na swój sposób! Pani pierwsza, nazwijmy ją dla porządku „Panią A”, ubrana była w obcisłe dżinsy „rurki” (jak to się teraz modnie mówi), krótki płaszczyk, buty na obcasie, w ręce trzymała kilka reklamówek, wypełnionych ciuchami z innych, równie modnych sklepów, na głowie miała ciemne okulary - słowem seks bomba. Pani B natomiast, będąca niższa od swojej koleżanki o jakieś 20 cm, w martensach, czarnych spodniach (trochę wyblakłych na udach) i znoszonej kurtce przeglądała półkę z koszulkami. Po paru chwilach mojej bezpiecznej kontemplacji owych istot, Pani A odebrała telefon. pokrzyczała na jakiegoś pana, że ona nie będzie nosiła sama tych zakupów, i że on ma w tej chwili wracać i po nią przyjechać, bo to on jest mężczyzną, a ona dłużej tego nie wytrzyma, po czym trzasnęła klapką aparatu i wrzuciła go do torebki, mrucząc coś pod nosem. W tym czasie do sklepu wszedł wysoki, przystojny brunet, z dwójką słodkich brzdąców, uwieszonych na jego ręce. Podszedł do Pani B, po drodze zerkając ukradkiem na Panią A, i od razu zabrał się do komentowania- a, że ta bluzka, co ona ją wybiera, to znowu taka niekobieca, żeby ona się rozejrzała jak ludzie wyglądają (a konkretniej Pani A), bo ona zaczyna tracić swoją kobiecość. Po tym małym wykładzie wcisnął jej maluchy w ramiona, poinformował, że będzie późno (na kolację) i wyszedł. Pani B cichutko westchnęła, odłożyła ciuchy na półkę i również wyszła, kierując się wprost do naprzeciwległego sklepu z zabawkami.
Ja, oczywiście jako osoba widząca wszędzie możliwość to analitycznej aktywności, zaczęłam analizować. Bo czy naprawdę w zestawieniu moich nowo poznanych znajomych, to właśnie Pani A jest kobieca? A co, Pani B już nie? XXI wiek nie jest zbyt ugodowym wiekiem- ma on ścisłą definicję kobiecej kobiety. Bo Kobieca Pani musi chodzić w pięknych, obcisłych ciuchach, podkreślających jej kształty, powinna być cały czas uśmiechnięta, kokieteryjna, łagodna. W zasadzie niech będzie też mądra, inteligentna (ale nie intelektualistka!), świadoma swoich atutów, zmuszająca mężczyzn do uwolnienia ich męskości. Chociaż tak naprawdę, to ważne, żeby miała długie, falujące włosy (i koniecznie nimi uwodzicielsko zarzucała!), chodziła na obcasach (najlepiej w krótkich spódniczkach) i żeby była piękna, no, ewentualnie ładna.
A co z matkami? Czy macierzyństwo nie jest kobiece? No nie, bo przecież po ciąży ma się obwisły brzuch i piersi, przestaje się o siebie dbać i nie wygląda się jak Pani A, „post-ciężarówkom” bliżej jest do Pani B. Kobiece nie jest też dbanie o dom, gotowanie obiadów dla rodziny, sprzątanie, szykowanie dzieciaków do szkoły. To jest dla Matki Polki.
Ale to jeszcze nic. Problem pojawia się gdy kobieta, która sądzi, że jest kobieca, spotyka się z mężczyzną, który przez lupę powiększająca tej kobiecości w niej nie widzi. Ona w szerokich spodniach, adidasach, rozciągniętych bluzach, z pełną muskulaturą, w końcu maratonistka, czuje się w sobie dobrze , twierdzi, że właśnie taki styl życia i ubierania czyni ją kobiecą. On natomiast usilnie kupuje jej na każde urodziny i imieniny, obcisłą, ołówkową spódnicę, czerwoną szminkę czy karnet do klubu SPA, czy bóg wie jakiego symbolu kobiety XXI wieku. I kłócą się dzień w dzień, bo ona po prostu nie lubi chodzić w spódnicy, bo jakoś zawsze robią jej się oczka w rajstopach, szminka przeszkadza, a w SPA jest nudno. Ona woli być naturalna, bo dla niej naturalna to kobieca, czuje się seksowna bez makijażu i szpilek w kuchni z dzieciakami. On jest więc tak bardzo przywiązany do stereotypów, że zostawia swoją Kobiecą kobietę i idzie na poszukiwania tej „prawdziwej” kobiecej i znajduje - kobietę lanserkę-lianę (pewnie byłą lesbijkę), która naoglądała się tap model’ów, caffe Polsat i naczytała Joy’a. I tak sobie idą przez świat – ona nieporadna życiowo (chodzi za to z gracją!), z ogromnymi piersiami i okropnie obcisłymi spodniami i on, niczym młody bóg, czujący się niesamowicie męsko i trendy z taką dziewczyną.
hasło jabberowskie uroczście odzyskane, dobrych świąt!

